O domu

Indie się skończyły, szkoda w sumie trochę. Powrót do codziennej gonitwy - praca i dom. Dwie godziny dojazdu rano, dwie wieczorem. Trochę oszaleć można. Podniosłem temat pracy z domu, w sumie po dziewięciu latach wysługi i większości obowiązków do załatwienia przez telefon bądź maila byłoby to rozsądne. Chyba że jest się szefową o sprycie rozwielitki. Takem czas będzie rozpocząć nowy rozdział...

Poza tym odgrzebaliśmy couchsurfing. Chwilę mieszkał u nas Kanadyjczyk, a obecnie dwójka sympatycznych Czechów. Takie tam wesołe życie