O byciu samodzielnym

No to jesteśmy dwa lata później. A ja siedzę saomodzielnie*. Jak co roku Promienny wyjechał do siebie na Święta, a ja zostałem pilnować domostwa. Na pociechę dostałem choinkę i oryginalny, żeliwny japoński imbryk (na który bardzo wyraźnie chorowałem od paru miesięcy). A. Mam też kota. Takiego z futrem. Po dwóch latach stwierdzam że uzależniłem się strasznie. *bo "sam" to brzmi źle

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz