Jak wyczyścić sobie uszy.

Ano, zgodnie z planami jesteśmy w Indiach. Dokładnie w końcówce pory suchej - temperatura to przeciętnie 40-44 stopnie. Jest to zaskakująco znośne, acz pewnie dlatego że jest to egzotyka i atrakcja. Coś, jak śnieg pierwszy raz - pewnie też może być fajny.

Przy trzeciej wizycie jest już łatwiej (nehi czahije - nie chcę), raz że dość łatwo udaje mi się unikać wszelkich ryzykownych sytuacji żywieniowych, dwa - nie przerażają mnie już grupy osaczające każdego turystę z ofertami pomocy, podwiezienia i transakcji życia. Jedynie negocjacje z taksówkarzami i kierowcami auotoriksz mnie przerastają. Acz czasem przerastają też promiennego, więc nie jest ze mną chyba tak źle.

Plan jak dotąd to: Delhi, wtępnie. Potem Amritsar i Złota Świątynia, gdzie jesteśmy obecnie, potem Agra i Taj Mahal, dalej Joipur i z powrotem do Delhi. Jako że wszystko idzie dość gładko myślę że będę napadał Indie częściej. Za to nie jestem już tak zupełnie przekonany, czy chciałbym tu mieszkać jakoś szczególnie długo. Choć perspektywa jakichś dwóch lat wydaje się kusząca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz