O ciszy

Tak ucicham ostatnio bo resztki wolnego czasu mrówki mi zjadły. A tak serio, to z tej przyczyny ze zacząłem biegać szykując się do maratonu o którym wspominałem. I w sumie nawet to śmiga. Z resztą dużo więcej informacji tutaj: World Afoot

W międzyczasie uknuliśmy kolejny chytry plan – przejechać rowerem Bursztynowy Szlak. To gdzieś od Wenecji po St. Petersburg, z 2500 km. Jak dobrze pójdzie to uwiniemy się gdzieś w trzy tygodnie (w 2015). A teraz przepraszam, ale chyba potrzebuję pigułki z suszonej żaby.

2 komentarze:

  1. Nastepny w kolei Szlak Jedwabny :) A potem wpław szlakiem Migracji Narwali :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedwabny mamy w planach. Acz z tymi Narwalami to będzie ciężko, bo to dość mokra impreza...

    OdpowiedzUsuń