O nowościach

Tak właściwie mało pisałem, bo nie było za bardzo o czym. Nuda w sumie. Miłe i poukładane życie dogranego małżeństwa. Choć małżeństwem nie jesteśmy i wygląda na to że w kilku krajach wciąż nie będziemy. Szczególnie w Macierzy.

Ale ja miałem o nowinka. Otóż skutecznie schudłem, już półtora kota. Planuję kolejne półtora ale to w ciągu kilku kolejnych tygodni. Dieta jest fajna i dobrze idzie, już prawie nie chce zabijać. No i mam trochę dość łososia, który jest jednym z nielicznych dozwolonych pokarmów.

Przekonuje też promiennego że Azja ma sens, ale on nie za bardzo się chce dać przekonać i dalej napiera na Stany. Zupełnie nierozsądnie, bo uważam że jest bez szans. Ach. I chyba jednak dojdzie do ślubu, w krajach w których nasze podatki są tak samo ważne jak wszystkich innych, a wkład w rozwój nauki (to on) i gospodarki (to ja) równie ważny jak pani Karoliny z ósemki.

No i byliśmy na łyżwach. Denerwujące jest to, że Hindusi na łyżwach - lekko poirytowani - ale poruszają się w miarę do przodu. Liczyłem na podbój pola walki, ale skończyło się na remisie.

A z nudów tak to znajoma z Węgier przekonała mnie żeby pojechać do Grecji i przebiec maraton. Ten taki od Maratonu do Aten. A bo co, przecież się da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz