O dzikich instynktach

Są takie momenty w życiu, kiedy możemy zajrzeć wgłąb własnej duszy. Nawiązać kontakt ze swoją prawdziwą naturą... Odkryć uczucia i emocje których dotąd się nie spodziewaliśmy.

Dla mnie takim momentem zawsze jest dieta. Nie od dziś wiadomo, że niedokarmiony robię się marudny. Natomiast głodny - agresywny. Tak do warczenia na ludzi i łypania na tętnice

Dieta natomiast to zupełnie inny poziom agresji. Pozwala mi nawiązać kontakt z pierwotną naturą i ledwie się powstrzymuje by nie zacząć się szwędać po okolicy i obwąchiwać ludziom kurniki. Całe szczęście że w Londynie kurników raczej nie ma.

Wczoraj nie miałem już wyjścia... Późną nocną porą zakradłem się do kuchni, ostatnim wysiłkiem woli przeszedłem obok kociej miski i rzuciłem się na niewinnego selera. Walka nie była równa i po zagryzieniu bestii odszedłem furcząc do leża. Nie wiedziałem, że seler może być taki soczysty

1 komentarz:

  1. Kiedyś też w to się bawiłem, ale wybrałem inne wyjście. Wytrwałości życzę ;)

    OdpowiedzUsuń