A słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami

Że tak sobie pozwolę metafizycznie nawiązać. Kot (Mary Jane) pojawił się w niedzielę i tak mu zostało. Ponoć w kocińcu była nieśmiała i zastraszona. Tutaj jest uroczym potwore z piekielnych czeluści.

No dobra, jest urocza. Uwielbia się bawić. Wczoraj bawiliśmy się od 18:00. Do pierwszej w nocy. Bez przerwy. Dzięki temu obudziła się dopiero o 5:45 zrzucając parę rzeczy z regałów. Na podłogę pokoju znajdującego się nad naszą sypialnią. Kiedy dopełznąłem już do jej pokoju (były pokój Promiennego) na samą myśl iż spędzimy ze sobą kolejne piętnaście lat łzy wzruszenia stanęły mi w oczach.

Właściwie tą notkę też piszemy na pare łap, gdyż co jakiś czas przebiega przez klawiaturę pomiałkując. Uroczo.