Złociste...

Lubię te drobne różnice kulturowe. Tak na przykład wczoraj Promienny przyniósł do domu bukiet. Mniejsza o powody, liczy się gest. I kiedy dostałem już naręcze chryzantem, nie mogłem się powstrzymać od szybkiego rzutu okiem na okna, czy nie czeka tam snajper, sprawdzenia łóżka czy nie ma tam przypadkiem głowy konia i dość ostrożnego podejścia do kolacji wieczorem.

Nie przebija to jednak historii znajomej z akademika, której dwie współlokatorki z Erazmusa przystroiły cały pokój chryzantemami tłumacząc że chciały ożywić atmosferę.

1 komentarz:

  1. popłakała się ze śmiechu, różnice kulturowe są świetne,
    Nika

    OdpowiedzUsuń