O przyzwoitości

Byliśmy sobie na takim zaangażowanym show (bo ostatnio robimy się elyta i kultura, przypadkiem). Nie powiem, wstęp od osiemnastki sugerował że może być khem... awangardowo.

Dwóch włochów tańczących w bieliźnie, której powierzchnia wystarczyłaby na chusteczkę do nosa rozwiało wszelkie wątpliwości. Niestety, nie prowadzili dostawy do domu, szanse na adopcje też słabe. A szkoda straszna.

Z plusów - popląsaliśmy po scenie też, było w ogóle tak żywo. No, może ten kawałek gdzie starsza pani owinięta we flagę przemawiała w temacie miłości, wolności i cenzury mógł trochę zaskoczyć, szczególnei że we flagę to miała owinięte ramiona. Wyłącznie.

Tak czy inaczej, będac w Londynie uważam za ważny punkt programu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz