O postępach

Strasznie w gotowanie wpadłem, co dzięki skutecznemu przeplataniu pracą i jujitsu, pożera mi właściwie cały czas. Za to zbliżam się dzięki temu do całkiem niezłego poziomu gotowania - uważam, że dzisiaj padła granica czegoś, co dałoby się podać w restauracji - pierwszy z przepisów tutaj.

Mam nadzieję, że kiedyś uda się to przekuć w coś bardziej regularnego, bo chyba dość fajnie zaczynam już czuć, jak grają poszczególne składniki i co może wyjść z jakich połączeń.

Tymczasem zastosowanie ciekawego idiomu, który posłyszałem dzisiaj: "Our server got it's knickers in a twist", czyli "nasz serwer splątał sobie majtki", w tłumaczeniu na nasze. Urocze w wykonaniu technika.

1 komentarz:

  1. Ja się początkowo bałem gotowania jak ognia, a teraz uwielbiam :)) To jest naprawdę super :)) i jeszcze jak ktoś powie że mu smakuje to już dopiero jest miło :)

    OdpowiedzUsuń