O kwantach

Od jakichś dwóch tygodni prowadzę z agentem nieruchomości dyskusje o kocie. Problem w tym, że kot nie istnieje.

Przeprowadzamy się (chyba) do nowego mieszkania, które jest przyjazne żyjakom - w bieżącym nie są mile widziane. Plan był prosty: przeprowadzamy się i kupujemy kota. Pominę rozliczne niuanse procesu wynajmowania, opierające się w dużej mierze o referencje i poświadczenia. Szkopułem okazał się sam kot.

W nowym mieszkaniu można go miec, ale musi być wcześniej znany. Przypuszczam, że musi mieć tez referencje, acz na razie agencja uporczywie pyta o imię. Na nic zdają się tłumaczenia, że kot nie istnieje i że kupimy go dopiero po przeprowadzce. Kot musi mieć imię i już. Postanowiliśmy podać imię Schrödinger. Czekamy na reakcję agencji.

5 komentarzy:

  1. Ojeju, jakie to piękne!
    Mam pytanie - czy możemy ten krótki tekst zamieścić na stronie SwiatKotow.pl? Oczywiście z podaniem autorstwa, linka i czego jeszcze chcesz!

    OdpowiedzUsuń
  2. @Ewa - jak najbardziej :)
    @Gq - pomyśl o chilli...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję. I czekam niecierpliwie na cd. kociego thrillera popularnonaukowego.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co na to wszystko niekwantowy kot????;)

    OdpowiedzUsuń