O zaległościach

Od dłuższego czasu zbieram się do napisania czegoś, i jakoś tak nie wychodzi. Zycie tak śmiesznie zapieprza do przodu, że trudno wyrobić. Kolonizuje Londyn, w końcu dorabiam się znajomości na miejscu, szykuję krótki przewodnik o żarciu w okolicy. Dorastam do gotowania na poważnym poziomie, stabilizuje się z V i w ogóle ociekam szczęsciem. Nie zasłużyłem.

1 komentarz:

  1. Brzmi strasznie.. zaczynam się o Ciebie martwić...

    OdpowiedzUsuń