O weselu

Zatem przetrwaliśmy tradycyjne Polskie wesele. No, może nie tak w stu procentach bo Promienny około godziny dziesiątej śmiejąc si radośnie oświadczył że Kano i towarzysze to źródło wszelkiego zła i że zgłosi polskie wesela do WHO jako zagrożenie biologiczne, po czym udał się do pośpiesznie najętego pokoju hotelowego pracować nad poranną reinkarnacją.

Z tą reinkarnacją to w ogóle jakaś ściema, bo wymaga udziału osób trzecich, dużej ilości czasu i sam widok wódki wydaje się jej przeciwdziałać. Nie wspominając w ogóle, że hinduskość Promiennego jest jakaś szemrana - byliśmy w kościele, na mszy z całym obrządkiem. I ja przepraszam, ale wziąłby porządnie stanął w płomieniach jak na licho na świętej ziemi przystało. A tu nic, nawet dymu nie było, nawet nędznej iskierki. Dyskretnie potarty wodą święconą nawet nie zaskwierczał. Jestem zdecydowanie rozczarowany.

3 komentarze:

  1. Jak wcześniej ty dotknąłeś tej wody i wszedłeś do budynku to dokonałeś pełnej desakralizacji. Następnym razem puść go przodem i miej gaśnicę w pogotowiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, to wiele wyjaśnia, bo byliśmy tak w kościele anglikańskim wcześniej, jak i katolickim i myślałem że oba zepsute są...

    OdpowiedzUsuń