O planach

W Londynie spadł śnieg. Dobrych parę centymetrów. Jak zwykle i niezawodnie komunikacja miejska padła na ryj i leży. Póki śnieg nie stopnieje nie spodziewam się poprawy. Problem polega na tym, iż jutro trudno będzie się dostać do pracy i szydzić z systemu. A szkoda trochę. Z tym docieraniem do pracy to w ogóle różnie może być, a to w sktek realizacji planu. Ot, postanowiłem zachorować spodziewając się, żę dzięki temu będzie się wokół mnie skakać, dopieszczać i w ogóle. Niedoczekania, Promienny zachorował też, a niestety choruje prawdziwie po męsku. Wszystko powyżej kataru powoduje próby pisania testamentu i dramatyzm taki, że Antygona jadłaby mu z ręki. Skutkiem tego trzeba było się trochę ogarnąć i pobawić w uzdrawianie i nie wiem, czy starczy mi teraz czasu na realizacje pierwotnych celów. Wtopa, słowem.

1 komentarz: