Czy ktoś widział dramatyzm?

Kryzys kontraktowy wciąż trwa. Miałem nadzieję, że z tej okazji będzie trochę dramatyzmu, trzaskania drzwiami (choć przesuwnymi to trudno...), albo że przynajmniej wytłukę trochę zastawy. Bo bieżącej nie lubię i przydałoby się wymienić. A tutaj nic. Generalnie spokój i cisza, z co najwyżej drobnymi poślizgami. Z tego całego braku dramatyzmu to się nawet ja jogę załapałem i planuję dorzucić to do listy zajęć na czas jakiś. Przynajmniej póki nie będę w stanie kogoś kopnąć w twarz. Nie ustaliłem jeszcze wzrostu acz na pewno będę oczekiwał pewnego poziomu bezbronności. Poza tym ewidentnie brakuje mi słońca.

1 komentarz:

  1. Słońce to ściema, dzieci są z kapusty a twarz jest zawsze na wysokości pięty, przynajmniej ta lewa twarz... To lewe słońce (nie grzeje, świeci a minus szabanaście i coś tam z kreskami) i te lewe dzieci... po prawicy pewnikiem Ci się Australia pojawi.. cosik czuję pismo nosem, ale mogę się mylić bo mi przymarzł jak tuliłem się do barierki na balkonie

    OdpowiedzUsuń