Ponoć jakiś Sylwester kręcił się po okolicy...

...ale dziada nie złapałem. Z tej okazji posiedzieliśmy w domu i nicnierobiliśmy. Przyznam, że ze sposobów spędzania tego wieczoru i nocy na razie najbardziej podobały mi się wypady do takich dwóch ewentualnie nocna zmiana w pracy. To chyba nie mój typ imprezy.

Za to mam postanowienie noworoczne, które już dzielnie realizuję. Jak się uda to się pochwalę. To znaczy w granicach przyzwitości, co by nie było. Tyle chyba. Niedługo zbliża się kurs gotowania tajskiego, więc pewnie jakieś ciekawostki wpadną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz