Ja to sobie musze temperament rozmienić na drobne. I sturm un drang też. Dzisiaj na przykład jak już wróciłem do domu po jujitsu to Promienny już padł. Spokojnie wypolerowałem sobie zlew, rozwiesiłem pranie i ogarnąłem lokal. Teraz chwila przerwy, potem pare godzin snu. Jestem pewien, że jak zwlekę się o 6:30 to nawet słońce jeszcze będzie swoją paskud... jeszcze nie wzejdzie.
Tak czy inaczej dlatego trochę ciszej, po realizuje postanowienia roczne (nie myślić z noworocznymi). Przypuszczam że planu wydłużenia doby (tej jasnej części) do 28 godzin się nie uda wdrożyć... Cóż.
A tak z innych nowinek to jak myślałem wcześniej że treningi jj są intensywne, to źle myślałem. Trafił mi się ludzik do treningów który trenował pińc lat karate, kolejnych kilka aikido i do tego jogę. Pewnie bojową. Tak fioletowy to jeszcze w życiu nie byłem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń na zawsze