O jałowych nozdrzach

Ja tak ostatnio cicho siedzę, bo idzie na deszcz. I to nie chodzi mi o deszcz dosłowny, bo stwierdzenie "idzie na deszcz" to się z człowieka śmieją. Chodzi mi o metaforyczny deszcz. Ten do wycia w wierzbach i zawijania się w wykładzinę.

Skoro jesteśmy przy marudzeniu to ja znowu chce do Krakowa. Odnoszę wrażenie, że jeżeli dwa razy w roku nie pojadę poprzytulać się ciemną nocą do kamienic to jakoś mi się smutniej robi. Z tym przytulaniem się tylko trzeba uważać, bo czasem są takie rozochocone że się na człowieka rzucają. I zęby sobie można wybić. Acz to już inna historia.

Wracając do meritum - dupa.

1 komentarz:

  1. sensualna ta piosenka ^^ słodka dla serducha.
    Ciepło pozdrawiam d.f ;)!

    OdpowiedzUsuń