Oj, zabieganym. Nawet nie miałem czasu usnąć komentarza jakiegoś smutnego frustrata (zwykle moderuję sobie w miarę pilnie). Cóż, niech ma biedak chwilę satysfakcji, może zmotywuje go to do wzbogacenia słownictwa, bo aberracja już mi się znudziła.
A tymczasem o rewolucji właściwej - postanowiłem przerzucić część kulinarną tego bloga na osobny adres, bo i to łatwiej zarządzać, treść nieco bardziej jednolita a i liczę że te bardziej prywatne zapiski będą nieco bardziej wyraziste.
Zapraszam zatem na "Puść tego kota". Będę tam migrował tak przepisy z istniejącego bloga z adekwatnym antydatowaniem, jak i swobodniej wrzucał przepisy bieżące.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




a ten kotek jest taki słodki, że na niego to można mnie wyrwać bez problemu :D
OdpowiedzUsuń na zawszedo gotowania ja mam dwie lewe rączki ale przeogromną chęć do ich naprawienia, więc z części kulinarnej z chęcią skorzystam na swój własny sposób.
OdpowiedzUsuń na zawszePostanowiłam hodować ślimaki, nie są słodkie acz gumowe i daleko im do kota ....
Czy kogoś da się w ogóle wyrwać na ślimaki?????
Myślę, że w sprzyjających okolicznościach przyrody mnie by się dało, choć obawiam się że Promienny może protestować...
OdpowiedzUsuń na zawszeCzasem nawet w sprzyjających okolicznościach przyrody, moje hodowane ślimaki jak widać nie pomogą , moze tu chodzi o odpowiedni gatunek ...?;)
Usuń na zawszeNa dzień dzisiejszy żadna przynenta ślimacza nie pomogła...pozostaje czekać na wiosnę !!!!!!!!!!!!!! i nowe przepisy;)