O odbijaniu się od dna

Dobrze, spójrzmy prawdzie w oczy - dna to ja nie sięgnłąem. Właściwie do dna to jeszcze mam daleko, najpier trzebaby przebić się przez chmury. Powiedzmy że udało się ostatnio i w odległości zaczeła majaczyć grawitacja. Na szczęscie okłady z Hindusa okazują się bardzo skuteczne. Ciekawy jestem czy leczą też inne przypadłości, jak na przykład łupież. Myślicie, że dałoby się to butelkować?

Zastanawiam się z resztą nad zupełną oryginalnością Promiennego. Bo ostatnio znów dał się nakarmić wołowiną, co bardzo mnie niepokoi. Nie będę jednak za bardzo brnął w temat, tylko po prostu pójdę poszukać metki. Kurtyna.



Tak już zza kurtyny - to powyżej to mocna egzotyka, pani z półwyspu Indyjskiego śpiewająca suficką poezję.... znaczy się żę Pakistan, mniej-więcej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz