O nostalgii znowu

Jakoś tak trochę czasu upłynęło od ostatniej wizyty w domu. Biorąc po uwagę że na pulpicie powitał mnie bilet w jedną stronę do Londynu, z datą 12 października zeszłego roku, swoje mówi. Od lądowania atakuje mnie tęsknota. Z lewa, prawa i centralnie.

Generalnie sprawy tutaj nie toczą się chyba najlepiej. Siostra radzi sobie nieźle ale wydaje mi się, że widzę więcej kłopotów niż ferajna w okolicy. Tak się smutno myśli co by było gdyby i jak bardzo egoistyczna jest emigracja. Z jednej strony w życiu jeszcze szczęśliwszy niż z Promiennym nie byłem i powoli godzę się z myślą że nawet się układa, to z drugiej tak strasznie tęskno mi i za Śląskiem i za Krakowem. Aj, marudzić będziem to może jednak czas na... KURTYNA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz