O greenpeace

Nigdy bym się o to nie podejrzewał, ale mam ochotę przykuć się do kaloryfera. Mógłbym sobie wtedy spokojnie podśpiewywać rotę i chłonąc domową atmosferę. Jestem przy tym pewien że byłbym dokarmiany. Czegóż więcej trzeba? Ciepło, żarło, dom.

A tak w ogóle to powoli zaczyna majaczyć na horyzoncie przyszłość co wcale mi się nie podoba. Ostatnio przytrafiło mi się sporo przyszłości i jeszcze do końca nie ochłonąłem. Promienny natomiast przebąkuje coś o przyszłorocznym kontrakcie w Sydney. Jak do Stanów nie dam się łatwo wywieźć i w ogóle po moim trupie, to Krainie Oz trudno będzie odmówić, oj trudno. Marudzę ostatnio, nie? Zatem jeżeli mam się pogrążać to z rozmachem - ot, łomocik:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz