O koszyku

Uh... chleb pieczony w nocy udał się przepięknie. Cudo po prostu. Idąc za ciosem nabyłem koszyki do wyrastania chleba, ŁOPATĘ piekarską i parę innych drobiazgów. Chyba w amoku zaplątała się jeszcze jakaś forma, czy coś. Zdecydowanie potrzebuję większą kuchnię, bo w bieżącej przyprawy układam już warstwami. A mam na nie szufladę metr na półtora.

Nic to, dzisiaj będziemy przechodzić przez ostatnią fazę tworzenia pigwówki i dereniówki. Potem tylko leżakowanie. I dużo silnej woli.

2 komentarze:

  1. Pigwówki w tyn roku nie mamm, ale jest czeremchówka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... nie znam, nie piłem, nie robiłem. Ciekawe to?

    OdpowiedzUsuń