Ciasteczka do klękania narodów.

Czasami mamy ochotę podbić jakiś naród. Są takie dni. Mam tak dzisiaj. Ewentualnie wróciłbym do Krakowa. Cóż, nieważne. W takiej sytuacji pomóc mogą ciasteczka.

Zaimprowizowałem je w sumie, choć bazując na wcześniejszych doświadczeniach. Jeszcze jedna rzecz - bardzo rzadko korzystam z gotowych półproduktów, ale ciasto francuskie robiłem tylko raz i więcej nie mam ochoty. Dlatego kupiłem gotowe. Całość przepisu tutaj.

3 komentarze:

  1. Migdały kładziesz na papier, przykrywasz drugim arkuszem i wałkiem je... wałkiem :))) no, ale już masz maszynkę. Zapachniało mi cud ciastkami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, żebym ja to wtedy wiedział. Próbowałem je posiekać, ale skakały po kuchni. Potem przez chwilę miażdzyć między łyżkami, dobre pół godziny ścierać na tarce, acz sito dało w końcu radę. Tylko zajęło to jakieś dwie godziny :).

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurcze- zgnieść i tyle, przewałkować. Będziesz miał problem, to pytaj :)

    OdpowiedzUsuń