O braku przyzwoitości

HA! Otóż jak nie spiłem się wczoraj, to chyba wyszło dzisiaj. Przypadkiem, bo w sumie zupełnie nie miałem zamiaru. Ale tak sobie sprzątałem, sprzątałem i jakoś przypadkiem zapodziała mi się w dłoń butelka rosso. Dobrego rosso, które razem w lecsó robiło wrażnie.

Tak czy inaczej sprowadziłem się na złą drogę i spiłem się przez fejsbuka ze swoją pierwszą miłością. Dawno padłą, obżartą przez metaforyczne sępy, ale wciąż. Traf chciał iż mimo że pan z Arabii to jakiś tam nikły kontakt mamy. I raz na jakiś czas pogadamy. Tak dzisiaj trafiło, że przypomniała nam się obu muzyka czasów akademikowych harców*



*platonicznych, bo miłość była nieszczęśilwa i hetero

2 komentarze:

  1. Tu sie nie baw w dziecko neo i nie upijaj przez FB, tylko pobaw sie w yuppie, kupuj bilet na samolot i przylatuj sie spic w dobrym towarzystwe w Krakowie. A jesli takowego nie znajdziesz to polecam chociaz swoje towarzystwo i spicie tandetnym winem na czwartkowym karaoke az nam jezyk polski zafunduje za duzo spolglosek syczacych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko będzie bo w chwili słabości emocjonalnej kupiłem bilety do Indii. I Amsterdamu. I Madrytu. I na razie staram się to jakoś ogarnąć...

    OdpowiedzUsuń