Wrogowie naturalni

Każdy ma swoich wrogów naturalnych. Węże zżerają króliki, krokodyle antylopy, a tchawice dusimyszy. Jak dotąd trwałem w przekonaniu, że moim naturalnym wrogiem są kruche blondynki na jujitsu. Myliłem się.

Przedwczoraj ćwiczyłem z niezbyt rosłym i raczej dojrzałym Japończykiem. Miotnął mną o podłogę. I zastosował szesnaście sposobów łamania ręki. Faktycznie - skuteczne. Do teraz lekko mnie rwie w łokciu. Całkiem widowiskowy jest też Indyjskie Kleszcze Śmierci (tak, serio się tak technika nazywa). Tak śmiesznie zakłąda się człowiekowi nogi na krzyż, a potem wbija je przez kręgosłup w górę. Nieprzyjemne, faktycznie.

Trochę się tylko podbudowałem na London Pride maszerując radośnie w odzieniu bojowym. I Promienny nawet się nie obraził na rozdawanie uścisków (i innych takich) chłopcom po drodze.

3 komentarze:

  1. masz jakieś zdjęcia z prajdu? ciekaw jestem kreacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile kojarze masz mnie waść na Facebooku - tam już się parę pojawiło :)

    OdpowiedzUsuń