O fluktuacjach

Są taki dni, kiedy od rana wiadomo, że będzie źle. Wchodzę sobie na Amazon z zamiarem zakupienia mapy Indii, które mam zamiar dalej rozpoznawać jesienią, a tam to:


Przecież zupełnie nie mój styl... Po takiej potwarzy nawet prowadzenie projektu, któremu zapomniano podpiąć budżet, za to zaopatrzono w raczej niechętny temu przedsięwzięciu zespół indywidualistów to fraszka. Nie wspomnę już o tym, że na goglu blog zaczął przegrywać z Wikipedią. Dramat. Chyba pójdę i chwilę poleżę w skupieniu. Poziom zadowolenia wyfluktuował mi się chyba do Holandii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz