O Eurydyce

Jest parę dźwięków, które na stałe wryły mi się w synapsy - Cheb Mami "Douha Alia" które nieodmiennie kojarzą mi się z moją pierwszą miłostką (raptem dwa lata życia). Czy mniej lotnie - O-Zone z letnim hitem uporczywie nasuwające wspomnienia pewnego... lata.

Wycie Cat Power i młodzieńcze ataki weltszmercu. Apocalyptica i babcia myjąca okna. Od zewnątrz na piętrze balansując na parapecie. Czy bardziej przyziemnie - Loreena McKennit na dziewięćsetnym kilometrze Camino. Bent "Kisses" z marszami na siatkówkę, Chylińskiej "Niebo" z jednym bardzo smutnym grudniem. Moby "Lift me up" z całkiem ciekawą nocą na dalekiej wsi (ach te głuszce....). Stare Dobre Małżeństwo które atakuje czasem nostalgią i spokojem. Jamie Cullum i jego "Don't stop the music" z Młodym (Bogiem).

Natomiast to

jest Kraków. Już za dwa dni. Nieczęsto rwę się do latania, acz tym razem sam rozkręciłbym śmigło!

1 komentarz:

  1. Jak ja uwielbiam "Niebo" Chylińskiej. Tak samo jak nienawidzę klipu.

    OdpowiedzUsuń