O cierpieniu

Jedna z najważniejszych lekcji życiowych brzmi, by nie smażyć bekonu nago. No ok, logiczne. Nauczyłem się też kiedyś, że siekając chili należy potem zachować sporą ostrożność i trzymać własne łapy z daleka od siebie przez czas jakiś. Nikt natomiast nie przygotował mnie, na możliwość siekania chili przez promiennego. Czuję się skrzywdzony. W bardzo wielu miejscach.

3 komentarze:

  1. hahaha z tym bekonem to sama prawda ;) z chili zresztą też ;) cóż, człowiek uczy się całe życie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, rozejrzałam się u Ciebie i poczułam potrzebę pozostania na dłużej (myślę, że nie będę Ci w niczym przeszkadzała, nie będę też często głosić swoich "mądrości", z reguły jestem cichym bywalcem)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. pamietam nasza niegdysiejsza rozmowe o chili - skonczyla sie chyba na tym, ze wedlug starych ludowych madrosci rozwiazaniem jest kaloryfer... probowales przykuc do niego promiennego? ;D

    OdpowiedzUsuń