Na zadyszkę

Zapraszamy do Raju. Raj, model standardowy. Na lewo wilki w owczej skórze, na prawo świniowe podkładańce, na wprost natomiast urocze bagno. Mam nadzieję, że przeczucie mnie myli, ale wokoło ma miejsce jakiś gruby przekręt. I trochę się niepokoję, bo asów w rękawie za wiele nie mam. Może sobie zatem chwilowo będę siedział, się uśmiechał i starał trzymać zasad. W najgorszym wypadku wyjdę z rozgrywki w negliżu, acz honorowo. Bardziej pikantne szczegóły w okolicach sierpnia.

Ze spraw bardziej przyziemnych to praca, jak miło płatna to lekko irytująca, życie towarzyskie dalej raczkuje a i jakoś za bardzo mi się nic nie chce. To pewnie od tej siłowni, co to na nią chodzę pięć razy w tygodniu (patrz powyższe o negliżu). Nadrabiam za to trochę gotowanie i na niedzielę będzie ze stówa pierogów, upichciłem całkiem udany mazurek z różą i migdałami i zabieram się niedługo za porządny atak na kuchnie tajską. Mam w sumie warunki, nie?

Od dłuższego czasu chodzi mi też po głowie pomysł na coś takiego! Właściwie w pewien sposób prowadziłem taki biznes w Krakowiu, tylko że bez żadnego wstępnego. Zobaczymy, zobaczymy...

Piosenka w klimacie:

1 komentarz: