O magii

W naszym związku jest dużo magii. Można wręcz powiedzieć, że jest jak w bajce. Ja na ten przykład jestem księżniczką. Bywa to problematyczne, bo technicznie rzecz ujmując Promienny też. Mimo tego jest magicznie.

Zdarzają się jednak chwile, kiedy magia nie idzie nam w sukurs. Od kiedy zacząłem wstawać rano i chodzić na siłownię* (co udaje mi się w dwóch podejściach na pięć) wieczorami, zwykle o 18:00, zamieniam się w dynię. Czasami, ale to na prawdę czasami udaje się tą dyniowatość przezwyciężyć niesportową ilością kawy. Zdecydowanie nie jestem poranną istotą.



*przypakowaną księżniczką, tak gdyby smok wrócił.

2 komentarze:

  1. A ja teoretycznie uważam, że to poranne wstawanie, gdy słońce dopiero się budzi i cały, calusieńki dzień jeszcze przed nami - tak, to jest wspaniałe uczucie. Niestety to mnie zazwyczaj mija, bo akurat smacznie śpię, ew. wstaję nieszczęśliwa do pracy :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja budzę się do życia dopiero około 18stej :)

    OdpowiedzUsuń