Z myśli różnych

Mówiłem już nie raz, że myślę. Generalnie nie staram się zbyt często, bo to w życiu przeszkadza, ale jednak czasem. Ostatnio poruszył mnie wiekizm. Wiemy wszyscy, że generalnie po trzydziestce jedyne co można zrobić do wyheblować sobie trumnę i dać się pochować. Przynajmniej wedle wszystkich rzekomo atrakcyjnych młodzianów.

Pomijając fakt, ze czuję już - bardzo dosłownie - oddech trzydziestki na karku, zastanawiam się ile życia nam to wycina. W sensie, na ile się międzypokoleniowo nie rozumiemy. Z jednej strony im mniej smarkaty jestem tym mi lepiej. Z drugiej strony powoli wysnuwam się z stereotypu młodości. Ciekawe ile zrozumienia świata mi umyka, tylko przez to, że osoba starsza ode mnie od 10 czy ileś lat obraca się w kręgach, o których nawet nie wiem, że istnieją.

Acz pewnie już bredzę. Czy coś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz