O braku szczęścia

Sodomna i Gomoria! Ba, żeby sodomia aby, to przynajmniej byłoby trochę rozrywki. A tu nic. Promienny zebrał manatki i pojechał odwiedzać rodzinę. Na jakieś TRZY TYGODNIE! No ja się pytam, kto normalny jedzie odwiedzać rodzinę na trzy tygodnie?! Jak sobie dobrze przypomnę to mój osobisty rekord wynosi jakieś 72 godziny i - powiedzmy sobie szczerze - jak się cieszyli że przyjechałem, to jeszcze bardziej się cieszyli jak wyjechałem.

I ja tu teraz taki samiuśki siedzę, że prawie mi jest siebie żal. Nawet chciałem popaść w alkoholizm na tą okazję, ale problem taki że nie lubię chodzić do pracy na kacu. A poza tym alkoholizm jest ponoć passé i teraz trzeb się brać od razu za ciężką chemię.

Miałem nawet taki krótki projekt samo-przytulania, acz po krótkim namyśle zaczęło mi to podejrzanie trącić jakąś perwerą. A tak przecież być nie może.

Z tej desperacji, to chyba do muzeum pójdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz