O bogactwie

Dorobić się bogactwa – rzecz niełatwa. Chyba, że duchowego bo w tutaj ponoć wystarczy czytać Coelho i umieć znacząco milczeć. Materialnie natomiast jest trudniej, a o ile trudność ta w przypadku jednostki jest znaczna, to w przypadku zbiorowości skala musi rosnąć tym bardziej.

Niewątpliwie niektórym się udaje i myślę, że warto tutaj uczyć się na cudzych błędach, a tym lepiej – sukcesach. Jak wiemy Wielka Brytania być może nie jest krajem miodem i mlekiem płynącym, ale średnio jest tu bardziej zasobnie. Nie popadając w dywagacje natury historycznej jednym z czynników jest pewnie kontrola wydatków.

Tak na przykład służba zdrowia, co właśnie sprawdziłem. Kaszlę sobie trochę ostatnio, głównie od 22:00 do rana, co przeszkadza mi lekko w odpoczynku i przeszkadza też Promiennemu poniekąd. Postanowiłem więz zająć się sprawą i umówić do lekarza. Ha! Umówiłem się. Na mniej więcej końcówkę przyszłego tygodnia. Bo tylko wtedy się da.

Podoba mi się ten system. Przypadki na prawdę ciężkie do tego czasu wyzdychają, przypadki lekkie wyzdrowieją a pozostałe 5% dotrze jakoś do lekarza i może będą chorować akurat na coś intrygująco skomplikowanego. Ergo - kapuche wydajemy na leczenie jakich 5%, bo reszta albo wyzdycha, albo wyzdrowieje. W obu przypadkach samodzielnie. Ja osobiście uważam, że ta strategia się musi sprawdzać. Będę to stosował w pracy.

2 komentarze:

  1. i tak dostaniesz PARACETAMOL.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc, w Polsce system wygląda podobnie, a jakoś niezbyt tu zasobnie. Gdzieś ta kasa wsiąka. A na koniec i tak dostajesz receptę na ANTYBIOLA.

    OdpowiedzUsuń