O niedzielach

Dzisiaj Promyczek Szczęścia obudził mnie gdzieś przed dziewiątą. Radością. Ku własnemu zaskoczeniu po rak kolejny nie odkręciłem mu głowy, by sprawdzić co w środku, a co więcej po pół godzinie wybudzania i rozpracowywania szczegółów "sosiezieje" pobieżyłem zrobić śniadanie.

Z ulubionych zagrań ostatnich tygodni - omlet na ostro. Przepis tutaj.

3 komentarze:

  1. Byłem uzależniony od omletów w domu, tu mi się nie chce robić. Nie mam mojej ulubionej łopatki, a nowa mi mojej nie zastąpi nigdy w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm, trzeba bedzie sprobowac takowego omletu :)
    a co do krojenia papryczek chili - kumpel po krojeniu zapomnial sie, poszedl do toalety a pozniej caly dzien chodzil jak gejsza - bolesny widok...

    OdpowiedzUsuń
  3. tylko skąd ja kurwa wezmę jaka? moze być wół zamiast? myśle że sól sobie z nim też poradzi :)

    TR

    OdpowiedzUsuń