Nakręcę film

Ot, mam pomysł na film. Nawet będę mógł zostać statystą, gdyż od czterech dni ćwiczę bez ustanku niezbędne ku temu umiejętności. Film będzie się nazywał "Noc martwych trupów". Scena pierwsza: wszyscy leżą martwi. Scena druga: wszyscy dalej leżą martwi. Scena trzecia: wbiega powabna blondynka. Wkłada dłoń w paszczę martwego trupa, zaciska jego szczęki po czym kładzie się i umiera. Scena czwarta: wszyscy znów leżą martwi. Scena piąta: wszyscy leżą martwi. Kurtyna!

Wzmożona aktywność łóżkowa pomaga mi się na powrót oddać rozmyślaniom nad odgłosami codziennego życia w Londynie. Wspominałem, może że mieszkam z niespełnionym muzykiem rockowym? To znaczy on się na pewno kiedyś spełni, ktoś kto TYLE ćwiczy musi, albo te wszystkie historie o ciężkiej pracy, którymi karmiono mnie od dzieciństwa nie mają sensu. Musi tylko popracować nad wejście w refren. Po dość długich rozmyślaniach bieżąca technikę jestem w stanie opisać jako "wepchnięto mi w odbyt lutownice i nie wiem czy to lubię". Myślę, że się nie przyjmie.

2 komentarze:

  1. No to zalezy jaka ta lutownica...

    OdpowiedzUsuń
  2. @Dziki a jaka bys chcial, to moze cos zalatwie..

    OdpowiedzUsuń