O uszach

Zaraz odpadna mi uszy. Od nadmiaru endorfin. Ponoc to calkiem czeste, jezeli za bardzo palac radoscia. Acz jak tu nie palac, kiedys sniadanie podalo sie do lozka, niosac ze soba laptopa i wspominajac od niechcenia, zebym nie wstawal za wczesnie? Czy 13:00 to za wczesnie?

No nic, za to postanowilem dopelnic obrazka, zaczac krzatac sie po kuchni i zrobic cos milo regionalnego. Padlo na pierogi w lepione przy Vivaldim, podlane lekko bialym winem. Jeszcze trzeba rosline kupic, zebym mial co podlewac i zastraszac, od czego juz na pewno odpadna mi uszy. Tak zupelnie i na amen.

6 komentarzy:

  1. No takiego teraz mam smaka na pierogi, że jak nie zjem to raczej umrę :D też na obiad zrobię, choć nie własnoręcznie lepione niestety :(

    ciesz się i delektuj radością, uszy nie odpadną, sprawdzone :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierogi lepione przy Vivaldim? Ich smak mnie interesuje...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. pierogi, bochen chleba ze smalcem,
    skads to znam... :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. trzeba było chleb i sól podać, a nie pierogi lepić.

    OdpowiedzUsuń
  5. @p. & @a 0 wyszly swietnie. Przynajmniej tak donosi karmiony osobnik.

    @s & @m. spoko, spoko. w planach juz powoli bigos. jak strawi barszcz, znaczy sie ze juz oswojony :)

    OdpowiedzUsuń
  6. barszcz bedzie oznaczal ze oswojony i nauczony do chodzenia w obrozy ;P

    a jesli cie pala uszy to zapraszam - pol metra sniegu na balkonie wystarczy zeby ochlodzic ;P

    OdpowiedzUsuń