O sponsoringu

Bawię się ostatnio w sponsoring. Uporczywie i namiętnie sponsoruję Brytyjską służbę zdrowia. A nie powiem, cenią się. Mam dziwne wrażenie, że to co dentysta bierze tutaj za godzinę nieprzyzwoity chłopiec bierze za noc. Przyzwoity pewnie za tydzień.

Starając się zerwać z tym niechlubnym zwyczajem postanowiłem powołać się na mądrość przodków i przdzieżgnąć się w poczwarę. Tak też przez ostatnie pół godziny skradałem się po mieszkaniu zwłócząc do swojego pokoju wszystkie możliwe koce i szaliki, dyskretnie podkręciłem ogrzewanie i wygasiłem światła. Teraz koce zarzucę na łóżko, zorganizuje michę sałaty do stania nieopodal, słoik miodu dla kurażu i będę się grzał. Jak dobrze pójdzie, to do wiosny przetrzymam, zapoznając się po raz wtóry z Housem, sezonami wszystkimi.

3 komentarze:

  1. a to nie powinno byc tak, ze sluzba zdrowia jest darmowa?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co pomaga? Bulion z pieprzem!

    OdpowiedzUsuń
  3. @a: Wiele rzeczy nie powinno byc. Acz prawnie na razie zyje w idealnym kapitalizmie :)

    @f. Dzięki. Już wychodzę na prostą, ale spróbuję też. Z innych źródeł - imbir & miód. Działają cuda.

    OdpowiedzUsuń