O przypadkach

Mam taki zwyczaj, że nie ignoruję przypadków, chwilowych spotkań i tym podobnych. Z tej okazji wdaje się w rozmowy z zaczepiającymi mnie na ulicy ludźmi. Mniejsza o koszta takiego podejścia, jak dotąd tylko raz zacząłem się martwić, kiedy napotkany bezdomny nalegał, by podpisać mu cyrograf. Ale, do rzeczy - dzisiaj na Oxford Street zatrzymała mnie pewna niewiasta i zaczęła nagabywać. Nie wiedzieć jak w zamian za parę uśmiechów i chwilę czasu dostałem trzy książki: dwie o medytacji i o kuchni wegańskiej. Plus święte przekonanie że jestem z Brazylii. Ciekawe co z tego będzie.

Obcokrajowiec mnie chwilowo opuścił i pojechał do domu. Problem polega na tym ze zaczynam lekko tęsknić jak oddala się na ponad 15m. 8000km może być lekkim problemem. Mam z tej okazji lekką zagwozdkę. Dawniej jak chłop opuszczał domowe pielesze to można było spokojnie oblec się w potarganą szatę i stać romantycznie na smaganym wichrami klifie. Obecnie co najwyżej mogę koczować pod bramką przylotów w podartych dżinsach. Jakoś brakuje mi w tym romantyzmu.

1 komentarz:

  1. W podartych dżinsach jest bardzo dużo romantyzmu. Strome klify, potargane szaty są już passe.:)

    OdpowiedzUsuń