Zostaw tą witaminę, łobuzie!

Z pewnym zafascynowaniem obserwuje nawyki żywieniowe właściciela mieszkania w którym podnajmuję pokój. Miałem pewną świadomość, jak wygląda lokalna kuchnia (choć "kuchnia jest tutaj pewnym nadużyciem, raczej gotowanie z półproduktów).

Co rano budzi mnie aromat smażenia, głównie kiełbasy, choć trafi się czasem jakiś Bogu ducha winny świń. Płynnie przechodzi on w smażenie kolejnych produktów, głównie mniej wymownych fragmentów zwierząt, okazjonalnie przeplatanych pizzą. Na widok dzisiejszej kolacji, składającej się głównie ze smażonego boczku przeplatanego tłuszczem i tłuszczem - arterie same się czopują. Przyznam szczerze, ze boję się przynieść do domu sałatę, a ostatniego pomidora zjadłem po cichu w pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz