O przyzwoitości.

Prababcia, biedaczka, to w trumnie lata chyba jak turbina. A przydałaby się teraz, bo trochę nie chce mi się szyć odzieży. Pękniętej. W kilku nieprzyzwoitych miejscach. Wszystko zaczęło się od zupełnie niewinnego spaceru, który zahaczył był o jeden sklep gdzie zaprzyjaźniliśmy się z butelką wina i mieszanką suszonych oliwek.

Kombinacja zacna, ale zdradziecka. O czym należy w takich sytuacjach pamiętać... Po wejściu do mieszkania siadamy NA wersalce. Siadać należy ostrożnie i z rozwagą, bo inaczej może się człowiekowi odzież zepsuć. Należy też pamiętać o winie, co by je otworzyć, a nie zostawić gdzieś leżeć. I oliwki wypadałoby chociaż napocząć.

Przydaje się tez np. upewnić, że drzwi są mniej więcej zamknięte. I się człowiek nigdzie nie śpieszy... W ogóle, to najlepiej akcje takie planować w okolicach dni wolnych od pracy, bo ciężko się potem uczesać przed pracą. I utrzymać na nogach.

Z ulubionych komentarzy scenicznych:

2 komentarze:

  1. no nie...dawaj bajke z zycia codziennego na priv!!! mad. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten skecz :]
    A reszta rad - bezcenna ;]

    OdpowiedzUsuń