O kretyniźmie.

Są ludzie, którzy uczą się na błędach. Błogosławieni oni, w poprzednim wcieleniu najpewniej żyli w ascezie. Ja w poprzednim wcieleniu w ascezie nie żyłem, w tym - nawet jeżeli się staram - to zupełnie mi nie wychodzi. Nic a nic, asceza na sam widok się pakuje i pędzi na lotnisko.

Z tej tez przyczyny pakuję się w te same kretyńskie sytuacje i robię sobie kuku generalnie i bez wyjątku w ten sam sposób. Bo nie ma bata, żeby to się inaczej skończyło. Zdecydowanie i absolutnie nie wierzę w nagłą miłość. Bardziej niż Dawkins w siłę wyższą. To się musi rypnąć jeszcze przed przyszłym tygodniem*.

Dlatego nim zupełnie zakręcę się na punkcie tego człowieka, zacznę sobie spokojnie i systematycznie aplikować prababcine remedia numer IX i XIV. Nie będę też wpadał w obsesje, wzdychał po nocach, uśmiechał się promiennie. Itd. Etc.

Oczywiście można jeszcze z bólem serca typa ułożyć w truskawkach, wkomponować w grządkę winorośli i inne takie, ale pracuję nad karmą. I nie będę robił złych rzeczy (za dużo).

A tak serio-serio.... oby, bardzo oby.



*Poza tym uważam, że przyjechanie tutaj, znalezienie z marszu świetnej pracy i miłości w tym samym miesiącu jest niesprawiedliwe względem ludzkości. Zużywa za dużo zasobów ogólnie dostępnego szczęścia.

9 komentarzy:

  1. akurat. takie gusła to tylko w teorii są dobre. w praktyce to jak ćmi do płomienia... ;]

    trzymam kciuki :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Referuje do moich notek, kiedy to w jednym miesiacu znalazlam prace, mieszkanie i 'milosc'. Jakkolwiek bym byla romantyczna, something's gotta give.

    Aczkolwiek nie nalezy stawiac krzyzykow za wczesnie, albowiem you never know. I never knew. :)

    A jak nic nie pomoze, to zawsze zostaje Enrique.

    http://www.youtube.com/watch?v=mu8rOmZt_HM

    OdpowiedzUsuń
  4. Szafirowy: tak sie zastanawialem nad twoja karma, poprosilem znanych mistrzow buddyjskich o pomoc, a nawet zadzwonilem do wrozki Agaty spod 0700 (z telefonu kolegi - chyba sie nie obrazi ;P ) i wszystkie znaki na niebie i ziemi (poza znakiem Cieszyn 133 km) wskazuja na to, ze moze byc niezle, ale dla poprawienia karmy musisz przyjechac na karaoke do Krakowa i czwarta butelke wina ty stawiasz ;)

    A powaznie: sciskam za ciebie kciuka, we wtorki i piatki miedzy 8:04 a 8:10. Wiecej nie trzeba, bo jak zwykle poradzisz sobie sam :) Szczescie sprzyja tym, ktorzy sprzyjaja szczesciu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. @p. - oczywiście że tak, rozsądek w takich sytuacjach zupełnie się nie sprawdza.
    @e. - dokładnie! właśnie powoli staczam się w etap w którym będę wierzył i miał nadzieję. Potem pewnie klasyka odkręcania się, zbierania co zostało i ratowania sarkazmem i auto-szyderą.
    @m. - agenci! agenci! oni podstawieni byli. Don't believe in fairies, że tak powiem :P. Przedstatnie szczęście jakie kojarze chciało mnie skuć i okładać pejczykiem, więc ja nie wiem czy jestem już w stanie sprzyjać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze 'Dzien swira' zacytuje: aj pierdolisz synus, az glowa boli. Ciesz sie! Miej nadzieje!! Sluchaj Cheryl Cole!!

    OdpowiedzUsuń
  7. W kogo to się tak wkręciłeś? Widzieliśmy się zaledwie w sobotę, a tu już takie rozkminy?!

    OdpowiedzUsuń
  8. @e. Ha, radosci co nie miara... tylko odziez teraz bede musial cerowac :)
    @f. Nie do konca... w sobote wspominalem iz w niedziele wychodzie, nie? No, to wyszedlem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wyszedles mowisz...czyli za wczesnie wyjechalysmy z Londynu - poprosze opowiesc ze szczegolami (no moze bez pikantnych szczegolow) na maila ;) prosze, prosze...jesli wykrakalam to chce wiedziec! :) mad.

    OdpowiedzUsuń