Kto sieje wiatr, ten zbiera rzeżuchę

Pani odpisała już z rana. Okazuje się, że osiągnęliśmy porozumienie i właściwie to jestem świetnym kandydatem na zadane stanowisko. Teraz zastanawiam się, czy by faktycznie tego nie ruszyć... A było siedzieć cicho.

Z resztą od wczoraj jakieś dziwne poruszenie, odzywaja się wcześniejsi pracodawcy (w końcu), jak i parę nowych kontaktów. Cóż, jakoś nie strasznie szybko, a ja nie do końca wiem co z robić w kontekście bieżącego zatrudnienia. Mało ambitna, ale lżejsza i lepiej płatna. Khm...

3 komentarze:

  1. znajac ciebie zanim przyrosniesz na dobre do tej pracy i tak zmienisz ja ze 3 razy - wiec moze lepiej sprzedawac sie za lepsze pieniadze? ;)

    OdpowiedzUsuń