I tak zostaję!

Brytyjski system bankowy nie tyle rzuca mi kłody pod nogi, co raczej strzela z armaty i rechocze szyderczo. Dzisiaj zaliczyłem trzecie starcie i mimo kolejnej parti dokumentów okazuje się, że nie jestem tu wystarczająco.

Całkiem przekonywająco mogę udowodnić że jestem, kim jestem, natomiast już nie do końca że jestem w Anglii. Kiedy podrzuciłem kolejny papier, pani stwierdziła, że nie jest wystarczająco dobry, jako że taki można sobie wydrukować samemu w domu. Ta, a faktury za wodę nie. Na subtelne pytanie "po co?", odpowiedziała, iż na tej podstawie mogą stwierdzić, że jestem oficjalnie w Anglii. Znaczące spojrzenie w stronę solidnej połaci Brytyjskiej podłogi leżącej mi u stóp nie odniosło skutku.

Udało się na szczęście złapać jeden bank, który wymaga nieco mniej dokumentów. Jeżeli da radę (w sobotę), to rzucę krótkim podsumowaniem. W międzyczasie trwa jeszcze walka z fikcyjną firmą, której pracownikiem zostaję, żeby zostać pracownikiem firmy docelowej. Śmiesznie o tyle, że jedyne co robią, to kasują mnie za przerzucanie dokumentów przez nich, a nie bezpośrednio i zupełnie im się nie śpieszy. W przeciwieństwie tak do mnie, jak i docelowej firmy. Szau. Zen. Jestem obłoczkiem. Wrr...

1 komentarz: