Kampania październikowa

Ofensywa na rynek pracy trwa. Po dość słabym początku tygodnia sprawy nabierają tempa i zaczynają się kontakty zwrotne. Jak mi się uda złapać robotę którą staram się złapać, to będę bardzo szczęśliwym króliczkiem. Co prawda życie towarzyskie, którego jak na razie za wiele nie mam, zniknie do reszty, zejdę na nerwicę, a atmosfera będzie tak luźna, że chyba z pierwszej pensji gorset sobie kupie, ale i tak jest o co walczyć. Jak ktoś ma ochotę, to prosiłbym co by poleżeć krzyżem w tej intencji. Piątek jest, więc akurat sposobnie, choć jeszcze nie wybrałem knajpy w której po północy będę się tym krzyżem rozkładał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz