Człowiek-wielbłąd atakuje!

Zaczęło się niewinnie, pobolewaniem tu i ówdzie. We wtorek ścięło mnie zupełnie, obudziłem się gdzieś we czwartek. Teorie były różne, od migreny, przez nagły wysyp ósemek po zapalenie zatok. Objawy dość szerokie i niekonkluzywne. Na razie ustabilizowały się na ósemkach - chyba usiłują się wyrwać na wolność, tylko coś się im kierunki pomyliły i prą naprzód niczym Napoleon na wschód.

Tja, moje szczęście, znaleźć robotę - miłą, płatną nawet i całkiem spokojna, tylko po to by zacząć walkę z własnym uzębieniem. Jeszcze psia mać, żeby tylko bolało. Nie! Spuchnąć musiałem, całkiem zabawnie z reszta. Ot, warga mie spuchła! Wyglądam jak niesamowity człowiek wielbłąd. Na sam widok swojego uśmiechu w lustrze sięgam do kieszeni po drobne. Masz Ci los.

No nic, w ramach heroicznych akcji nowego superbohatera pójdę zmierzyć się z jogurcikiem a potem skoczę sobie to kliniki dentystycznej i sięgnę tam khem, khem, po drobne.

2 komentarze:

  1. czy sa gdzies zdjecia w sieci? :) tr

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma, nie bedzie. I co za radosc ze jestem tak daleko i nie da sie mnie zaskoczyc z aparatem!

    OdpowiedzUsuń