Dzien 6 - Marquinia-Xemin - Gernika (24.6 km)

Ta. Wiedzialem ze do tego dojdzie, ale nie spodziewalem sie ze tak szybko. Otoz w Gernice nie za bardzo bylo gdzie spac. Udalo nam sie zlapac lokal, ktory posiadal trzy sciany, sufit i podloge, acz niezbyt scisle przylegajace. Mozna bylo odniesc wrazenie, ze to kort do squasha, acz zupelnie mylne.

Nie skonczyltem tam sam, znalazl sie pracownik socjalny specjalizujacy sie w trudnej mlodziezy (jakos nie potrafilem sie przekonac...) oraz architekt z Niemiec, ktory sprytnie sie maskowal zonglujac i chodzac na rekach. Zdarzyl sie tez malomowny Wloch-jogin i paru przypadkowych hiszpanow.

Tak z innych kawalkow, to byl to jeden z trudniejszych dni. Dluga trasa, w deszczu i z bolacymi stawami czasami narzuca pytania "po co?". Kolejnych kilka godzin petania sie z plecakiem az zapadnie zmrok, podobnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz