Dzien 29 - Santiago : Negreira (24 km)

Ha! To jest Droga. To jest to Camino na ktore czekalem. Tutaj czlowieka ogarnia przepastny spokoj, tutaj prostuja sie mysli. Chyba po to trzeba isc do Santiago, by moc spokojnie przejsc ostantnie trzy, cztery dni. Trudno opisac, jak sie tutaj idzie... kilometry sa dluzsze, teren trudniejszy, droga sypie znakami i myslami.

Dzisiaj szedlem przez spalony las, spotkalem mnicha w rozowych butach, ktory mial spojrzenie szalone jak ksiezyc w nowiu. I dwojke przesympatycznych rowerzystow, a potem pielgrzyma w stoju indianina, ktory chcial czestowac herbatnikami.

Tutaj dopiero czuje, czym jest droga. Tutaj podnioslem kamien i wiem, po co go niose. To bedzie dobra droga, mimo deszczu i nieprzespanej nocy. Camino.
___
PS. W najblizszym czasie moge sie lekko odkleic od rzeczywistosci. Z gory upraszam o cierpliwosc, acz moge epatowac uduchowieniem.

1 komentarz:

  1. O, to ja chętniej niż zwykle będę czytać, wszak uduchowienia uwielbiam a oderwanie od rzeczywistości tymbardziej.

    OdpowiedzUsuń