Dzien 22 - Navia : Ribadeo (30 km)

Intensywna przygoda z jezykiem hiszpanskim trwa. Gramatyka jeczy powoli troche mniej, nie wiem tylko czy to juz stupor, czy faktycznie robie jakies postepy. Najbardziej przeszkadza mi ograniczone slownictwo - trodno finezyjnie komentowac zastane okolicznosci przyrody, kiedy ma sie zasob slow trzylatka. Coz, przyjdzie z czasem.

Dzisiaj zatrzymalismy sie nieco wczesniej - w Ribadeo - gdyz Sergio narzekal na bol sciegna. Podobny mnie meczyl jakies dwa dni wczesniej. Zobaczymy jak to wplynie na dalsze marsze, bo dystanse szykuja sie dosc spore. Jutro bedzie jakies 36km, potem wiecej. Zawsze jest szansa na wczesniejsza przerwe w Luarce, bodajze. Warto tez polecic schornisko w miejscowosci Tapia, ktore dzisiaj minelismy - ma niesamowity widok na skaliste wybrzeze.

Dobra, czeka nas jeszcze jakies gotowanie i kolejna noc na podlodze schroniska. Ciezko w okolicy o jakiekolwiek miejsca. Przyznam ze mam wobec tej podlogi zle przeczucia - jest nierowna i ma miejscami rzezbione zdobienia, to zle wrozy dalszym ukladom...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz