Dzien 11 - Laredo : Güemes (30.5 km)

No dobra, mylalem najpierw ze naduzyte sciegna bola najbardziej. Potem - zaskakujaco - przypomnialo mi sie, ze jednak stawy bola bardziej.

Dzisiaj jednak okazalo sie, ze najbardziej (jak dotad) bola nadwyrezone kosci. Jak sciegna i stawy dalo sie uglaskac opaskami i cwiczeniami, to na jeczocy piszczel nie znam sposobow (ktos?) poza odpoczynkiem.

Szczesliwie do pierwszej nogi szybko dolaczyla druga, wiec wcale nie utykalem. Tylko sobie szedlem. Zaciecie i uparcie wobecz dziwnego uczucia gozdzia wbijanego podluznie w piszczel. Z kazdym krokiem. Trudno sie dziwic ze w takich chwilach ludzie odnajduja wiare. Albo robia sie bardzo, bardzo uparci.

Ta, jutro krotki dystans. Rekreacyjne 14km bo inaczej sie poskladam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz